Australian Open - dzień #8

AO
Po kolei krótko o wszystkich dzisiejszych spotkaniach:

Dimitrov G 6/3 3/6 6/2 6/4 Bautista-Agut R – tak jak się spodziewałem, spotkanie nie zawiodło. Bardzo przyjemny mecz do oglądania, mnóstwo wymian, Grisha momentami czarował, obaj panowie nie psuli łatwych piłek, więc cały czas było na co patrzeć.

Nadal R 7/6 7/5 7/6 Nishikori K – Japończyk postawił niespodziewanie duży opór. Po słabych dwóch gemach, później grał znakomicie i zastanwiać się można jedynie, dlaczego zszedł z kortu bez wygranego seta. We wszystkich partiach wynik był na styku i mógł pójść w całkowicie drugą stronę, ale zadecydowało doświadczenie i pewność siebie w takich momentach. Ważne wymiany wygrywał w większości Hiszpan i Nishikori nie potrafił nawet wykorzystał prowadzenia *5-4 w trzecim secie. Niepokój może budzić stan dłoni Rafy, który ma mocne problemy z odciskami. Dziś dwukrotnie w trakcie meczu prosił o pomoc lekarza, ale mimo to potrafił zamknąć mecz w trzech setach, ale w przypadku 5-setówki z Murrayem, Fedem czy Nole może być nieciekawie.

Murray A 6/1 6/2 6/7 6/2 Robert S – na trzeci set nie ma co zwracać większej uwagi, bo po prostu Murray mocno zwolnił, zmarnował w tym secie cztery piłki meczowe i partia uciekła mu w tie-breaku. Robert dzięki temu przez dłuższą chwilę delektował się pobytem na Hisense Arena i oklaskami zgromadzonej publiczności.

Federer R 6/3 7/5 6/4 Tsonga JW – absoultnie mecz dnia i genialny Roger. Genialny, bo to co Szwajcar grał w pierwszych dwóch setach było niesamowite. Pewne podanie, znakomicie rozstawiał Francuza z głębi, a wszystko kończone bardzo dużą ilością wypadów pod siatkę. Statystyki Rogera po dwóch setach: 32 winnery, 12 niewymuszonych, 27/31 pod siatką - prawie bezbłędny, a Tsonga był po prostu bezradny. Wydaje się, że podanie nie daje już takiej przewagi Federerowi jak kiedyś, ale wciąż świetnie porusza się po korcie. W ¼ spotyka się z Andym Murrayem, a forma Szkota nienajlepsza. Faworytem dla mnie Szwajcar.

Cibulkova D 3/6 6/4 6/1 Sharapova M – niespodziankę było czuć już przed meczem, bo forma Marii bardzo przeciętna. Cibulkova z każdym kolejnym gemem grała lepiej, a Rosjanka słabła, co dało pogrom w trzeciej partii. Sharapova miała pod koniec meczu spore problemy z wyrzutem, co Cibulkova skomentowała: „Myślałam, że robi to specjalnie, żeby przedłużyć mecz i wybić mnie z rytmu”. Jak się później okazało, Masha zmagała się podobno z urazem biodra i nie była w stanie grać na sto procent.

Halep S 6/4 2/6 6/0 Jankovic J – na ten mecz nie spoglądałem, więc ciężko napisać coś o tym jak panie grały. Pojawiały się jednak komentarze w stylu: „Janković wpadła w swój rytm przebijania wszystkiego z dużą siłą. Ale ma problem, bo Halep właśnie nadchodzi z czymś lepszym”.

Azarenka V 6/3 6/2 Stephens S –spodziewałem się więcej po występie Amerykanki. Niektórzy dziennikarze po odpadnięciu Sereny zaczęli pisać o wielkiej szansie jej młodszej rodaczki na pierwszy tytuł Wielkiego Szlema. Szybko jednak te nadzieje zweryfikował mecz z Victorią, gdzie Sloane została rozbita. Występ SS w tym meczu podobno do samego końca nie był pewny, bo zmagała się z kontuzją nadgarstka.

Radwańska A 6/1 6/3 Muguruza G – bardzo dobry występ Agnieszki. Decydujące według mnie były pierwsze gemy, strasznie wyrównane, które wygrywała Radwańska. Mogło się wydawać na początku meczu, że Hiszpanka może poważnie zagrozić Polce, ale po zakończeniu pierwszych czterech gemów, które trwały 37(!) minut, później było tylko łatwiej. Dzisiejsze spotkanie Agnieszki może wlać trochę optymizmu w serca kibiców, bo wyglądało to całkiem fajnie, ale czy wystarczy na Azarenkę? Będzie ciężko.

***

„Po tym jak wzięłam przerwę toaletową i wyszłam z kortu, powiedziałam sobie, że nie mam nic do stracenia” – Simona Halep po wygranym meczu z Jeleną Janković.

***

Serbka swoją drogą dokonała dzisiaj w zasadzie niemożliwego. W 16-punktowym pierwszym gemie trzeciego seta, Jelena zmarnowała wszystkie trzy szanse na „Hawk Eye” przeznaczone na całą partię.

***

Sztab Sloane Stephens powiedział po meczu, że Amerykanka jeszcze wczoraj spotkała się ze specjalistą, który oceniał stan jej nadgarstka, który był kontuzjowany podczas Pucharu Hopmana i wciąż czasami daje o sobie znać.

A tak dziś Sloane ustrzeliła Victorię...


***

Rafa podczas meczu z Keiem Nishikorim dostał od Evy Asderaki ostrzeżenie za tak zwany „coaching”, czyli kontaktowanie się podczas gry ze swoim boxem i z wujkiem Tonim. Hiszpan szybko rzucił: „To jest bez znaczenia co on mówi”.

***

A jak o „coachingu” to podczas dzisiejszego meczu deblowego Andrea Hlavackova spojrzała na swojego trenera i podniosła rękę, aby sprawdzić decyzję liniowego. Nie pozwoliła na to pani Louise Engzell, która powiedziała „Spoglądasz na swój box i chcesz sprawdzić? Nie.”.

***

Podczas jednej z akcji Nishikori znakomicie zawiązał Nadalowi nogi, co spowodowało upadek Hiszpana na ziemię (wiodowiskowo, przetaczając się dwa razy). Skutkiem tego była przerwana sznurówka w bucie Rafy, Hiszpan podszedł do Evy Asderaki, pokazał jej swojego buta i dostał pozwolenie na zejście do szatni, aby wymienić sznurówkę.
***

A tak wygląda lewa dłoń Rafy Nadala...

***

Zbyt dużo legend na korcie. Wczoraj podczas rozgrzewki przed meczami czwartej rundy na jednym z bocznych placów pojawiły się cztery wielkie nazwiska – Roger ze Stefanem Edbergiem i Stan Wawrinka z Magnusem Normanem – mecz towarzyski szwacjarsko-szwedzkich par można już rozgrywać.

***

Po raz drugi na przestrzeni czterech lat, w ćwierćwinale zarówno męskiej jak i kobiecej drabinki w Wielkim Szlemie nie ma żadnego zawodnika z USA.

***

Twitter @hotdog6969: "Raven Klaasen umieścił w ciągu roku jedynie 3 tweety. Śmierć Nelsona Mandeli i pokonanie przez niego w parze z Butoracem braci Bryan to dwa z nich"


3 komentarze:

  1. Oj, szkoda, że starczyło zapału tylko na tydzień. A informacyjnie był to całkiem niezły serwis. Sporo takich ciekawostek dla takich jak ja, którzy nie tylko suchym wynikiem żyją. Nawet jeśli miało by to być aktywne tylko w czasie Szlemów czy tylko Mandatorów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, nie. Nie o zapał chodzi, tylko wg mnie na etapie czwartej rundy skończył się sens pisania tych podsumowań, bo zdecydowanie mniej wartych uwagi wydarzeń było od ćwierćfinałów. Pisałem o tym na fb.com/TenisFlesz, ale fakt, że tam nie do wszystkich mogło to dotrzeć - mogłem umieścić to również tutaj. Tam na bieżąco cały czas wrzucam krótkie historie i statystyki.

    Ale skoro się podobało to postaram się umieszczać tu coś znacznie częściej. Może podsumowania tygodnia i najważniejsze wiadomości i ciekawostki? Niedługo będę miał więcej czasu, więc myślę, że pojawi się coś o mniej kojarzonych zawodnikach itp. Fajnie, że się podobało. Będzie więcej.

    To nie koniec, to początek. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie śledzę na fb zbyt wielu stron, bo przy takim kanale nie jestem w stanie czytać wszystkiego potem. Wolę zajrzeć na czyjś blog wtedy kiedy potrzebuję, ewentualnie coś skomentować. Zajrzałem na facebooka - ten rodzaj projekcji nie bardzo mi odpowiada. Trudno nawet podjąć dyskusję z idiotycznymi wpisami.

    OdpowiedzUsuń