Australian Open - dzień #5

AO
Dzisiaj już mecze trzeciej rundy, czyli zdecydowanie mniej spotkań i trochę luźniej. Bardzo ciekawo było na kortach, mniej  działo się poza nimi. 

Wyniki, które warto odnotować:

> Mayer F 7/5 6/2 6/2 Janowicz J – kolejny słaby mecz Jerzego. Kolejny, bo spotkania z Dolgopolovem, Thompsonem jak i Andujarem (choć ten był najlepszy) stały również na niskim poziomie. Wiadomo, że Jurek nie był w stanie normalnie przepracować okresu przygotowawczego przez kontuzję i na australijskie tournee ruszył z marszu, ale jeśli ktoś pisze, że to były dobre mecze Polaka to chyba nie akceptuje jakiejkolwiek krytyki pod adresem Jerzego. W pomeczowym wywiadzie (via Marek Furjan) nasz zawodnik mówił, że mocno odczuwał ciężkie warunki, które panują w Melbourne, miał bóle głowy i mroczki przed oczami, a takich spotkań nie da się grać bez odpowiedniego przygotowania do turnieju. Jak dla mnie, Jurek spełnił plan minimum, czyli obronił punkty z zeszłego roku oraz wykorzystał korzystną drabinkę (słabi przeciwnicy w pierwszych dwóch rundach) i osiągnął chyba maksimum, jakie się dało osiągnąć w tej formie, bo Mayer był dziś zbyt solidny. Liczby zazwyczaj nie kłamią, a Niemiec kończył pierwszy set z 14 wygrywającymi piłkami i... bez niewymuszonego błędu. Statystyki z kolejnych dwóch partii równie korzystne, ale je trzeba już traktować z przymrużeniem oka, bo Jurek nie grał już na takim zaangażowaniu. Teraz czas na Puchar Davisa. 

> Li Na 1/6 7/6(2) 6/3 Safarova L – Chinka odwróciła ten mecz niesamowicie. Przegrywała już 1/6 3-5, później przy *5-6 (30-40) pojawiła się piłka meczowa dla Lucie. Czeszka trafiła returnem i po chwili potężnie uderzyła backhandem po linii, Chinka stała w miejscu i wydawało się, że piłka zlała się z linią, choć liniowy wywołał aut. Safarova sprawdziła, a uderzenie okazało się za długie, na oko, o niecałe 2cm. Li Na następnie doprowadziła do tie-breaka, którego wygrała, podobnie jak i trzeci set. Lucie od 2007 roku nie przetrwała do drugiego tygodnia Wielkiego Szlema, dziś odpada 27 raz z rzędu w pierwszym tygodniu rywalizacji. Słaba statystyka dla zawodniczki, która niecałe dwa lata temu zajmowała 17. miejsce na świecie.

> Anderson K 3/6 4/6 6/3 7/6(5) 7/5 Roger-Vasselin E – kolejny roller-coaster, którego Edouard pewnie będzie miał w pamięci przez dłuższy czas. Francuz miał mnóstwo okazji, żeby rozstrzygnąć to na swoją korzyść i zaliczyć pierwszą 1/8 Wielkiego Szlema w karierze, ale głowa zawodziła w najważniejszych momentach. W pierwszych dwóch setach całkowicie zdominował Andersona i obie partie pewnie wygrał, 6/3 i 6/4. Trzecią odsłonę bardzo dobrze rozpoczął Kevin, przełamując po raz pierwszy swojego przeciwnika w jego 13. gemie serwisowym, co po chwili dało mu zwycięstwo w całym secie i doprowadzenie do stanu 1-2. W czwartej partii, 12 gemów bez przełamań doprowadziło do tie-breaka, którego znakomicie rozpoczął Roger-Vasselin i po świetnych akcjach wyszedł na prowadzenie *4-0, a następnie miał na woleju piłkę na 5-0. Woleju, którego zepsuł, przegrał 5 punktów z rzędu i później całego TB 5/7. Anderson złapał wiatr w żagle i bardzo dobrze rozpoczął 5tego seta, mając 2 break pointy na *2-0. Swoich szans nie wykorzystał i wszystko odwróciło się o 180 stopni. Francuz utrzymał, przełamał i klka gemów później wyszedł na prowadzenie 5-3*, doprowadzając do piłki meczowej przy podaniu Kevina. Szansę zaprzepaścił forehandem w pół siatki i chyba ta piłka została w głowie do końca meczu... W kolejnym gemie został przełamany do 15, Anderson swojego gema wygrał i przełamał Francuza ponownie, zapewniając sobie awans do czwartej rundy. Zagra tam z Berdychem, z którym spotka się... piąty raz w ostatnich dziewięciu turniejach Wielkiego Szlema.

Warto odnotować jeszcze kolejną znakomitą grę w Szlemie Tommy'ego Robredo, który wygrał z Richardem Gasquetem 2/6 7/5 6/4 7/6(6) i hit trzeciej rundy kobiet, gdzie Ana Ivanović po świetnym meczu wyeliminowała 6/7(7) 6/4 6/2 Samanthe Stosur. W nagrodę, w czwartej rundzie... Serena Williams. 

***

Były dziś również piękne akcje. Najpierw kibiców zabawiał Fabio Fognini...



A później Novak Djoković i Denis Istomin...


***

Siostry Williams wycofały się z turnieju deblowego. Oficjalnym powodem tej decyzji są problemy Venus z lewą nogą. Serena również po dzisiejszym meczu podobno nie czuła się najlepiej na skutek upałów. 
***

Koszulka Tomasa Berdycha to głośny temat tegorocznego Australian Open. Sponsor Czecha chyba może być zadowolony, bo takiego rozgłosu się pewnie nawet nie spodziewał. Piszę się o tym sporo, żartują kibice i dziennikarze, a jak przekazał Ben Rothenberg na Twitterze, "Tomas na konferencji dostał więcej pytań odnośnie ubioru, niż wszystkie panie razem wzięte".

Nie mógł więc też odpuścić sobie David Law, gdy zobaczył jak suszy się nawierzchnie na Rod Laver Arena. 

"Koszulka Tomasa Berdycha nie zbiera najlepszych recenzji, ale chyba zasługuje na więcej..."

***

Serena Williams ma po dzisiejszym meczu bilans 51 wygranych – 1 przegrana w Australii w meczach, gdzie wygrywała pierwszego seta. Jedyna porażka to ta z zeszłego roku, gdzie została pokonana przez Sloane Stephens.

***

Pojedynek Andersona z Rogerem-Vasselinem był dwudziestą pięciosetówką w tegorocznym Australian Open. Rekord w Melbourne to 31 maratonów, które odbyły się w roku 1998. Do pobicia.

***

Małą liczbę niewymuszonych błędów Mayera nadrobiła jego rodaczka, Mona Barthel. Niemka w meczu z Flavią Penettą w 19 gemach zrobiła 45UE, co daje około 65% punktów Włoszki.

Jedna z najbardziej utalentowanych niemieckich zawodniczek zdecydowanie zwolniła po wygraniu halowego tytułu w Paryżu rok temu. Od tamtego czasu, Niemka notuje mnóstwo wpadek.

***

Li Na była w dobrym humorze po meczu z Safarovą udzielając wywiadu na korcie...

„Myślę, że nie jest dziś zbyt ciepło, więc zagrałam sobie trzy sety”

i coś na temat zalet tego, że do niedawna oficjalnym trenerem był jej mąż...

„Fajnie było, bo kiedy jeździliśmy to często coś ugotował. No i za wszystko płacił!”



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz