Australian Open - dzień #1

Wyniki warte odnotowania:

Dzumhur D. 6/4 6/2 6/1 Hajek J – Damir jest pierwszym Bośniakiem, który zakwalifikował się do turnieju głównego Wielkiego Szlema i robi znakomite wyniki. Filigranowy 21-latek był skazywany na szybki koniec turnieju w kwalifikacjach z uwagi na swój styl gry, który nijak pasuje do nawierzchni betonowej – wysoko grane piłki, brak agresywnego przyspieszenia, a wszystko nadrabiane jedynie znakomitym bieganiem. Dzumhur łatwego losowania eliminacji nie miał, bo musiał rywalizować kolejno z Brownem, Deseinem i Bemelmansem. Bośniak nie tylko awansował do drabinki głównej, ale zrobił to bez straty seta, a teraz jest już w drugiej rundzie, rewelacyjny wynik.

Thiem D 5/7 6/4 6/3 7/6 Sousa J – Austriak to dla mnie jeden z najlepszych i najbardziej perspektywicznych zawodników w swojej kategorii wiekowej. Świetne podanie, mocne uderzenia zarówno z forehandu jak i jednoręcznego backhandu. Już w poprzednim sezonie pokazywał się często z dobrej strony na turniejach Challanger, a teraz świetnie radzi sobie w Melborune. Pojutrze zagra z Kevinem Andersonem.

Robredo T 6/1 6/7 3/6 7/6 8/6 Rosol L – takich powrotów, jakie notuje czasami Tommy Robredo nie powstydziłby się Novak Djoković. Hiszpan, który na Roland Garros 2013 w jednym turnieju trzykrotnie wracał ze stanu 0-2 na 3-2 dziś mógł odebrać ochotę do gry Lukasowi Rosolowi na dłuższy czas. Czech najpierw prowadził w czwartym secie z przełamaniem, następnie 5-1 w tie-breaku, a set skończył się zwycięstwem Hiszpana. Rosol się nie poddał, w piątym secie prowadził już *5-3 i miał przy swoim podaniu trzy piłki meczowe – Robredo wygrał tą partię 8/6. Wola walki Tommy’ego warta podziwu.

Janowicz J 1/6 4/6 6/4 6/2 6/1 Thompson J – komentatorzy Eurosportu nie mogli się dziś nachwalić młodego Australijczyka, choć warto spojrzeć, że pierwsze dwa sety Jurek oddał swoimi błędami. Thompson poza bardzo dobrym podaniem (jak na jego warunki fizyczne) nie wnosił wiele do gry, przebijał momentami bardzo pasywnie, topspinowe piłki spadały w pół kara serwisowego, a Janowicz albo psuł proste uderzenia albo wpadał na pomysł zagrania bardzo słabego skrótu. Momentem przełomowym była piłka na przełamanie dla Jordana w trzecim secie, którą Jurek obronił, a po niej wszystko zaczęło się zmieniać. Polak pewnie podawał, stopa przestała przeszkadzać, wszedł na swój bardzo przyzwoity poziom, rezultat – po 19-latku nie było co zbierać, od stanu 4-4 w trzecim secie, Jurek zaliczył run gemowy 14-3. Przygotowanie komentatorów, którzy cały czas powtarzali, że Thompson pierwszy raz w karierze gra tak długi mecz, również do poprawy – Jordan choćby miesiąc temu grał w finale Play-Offów o dziką kartę pięciosetówkę z Benem Mitchellem.

Makarova E 2/6 6/4 6/4 Williams V – jak dla mnie, zdecydowanie najlepsze spotkanie kobiet, na które dziś popatrzyłem. Momentami świetny poziom, gdzie piłka latała naprawdę szybko, a panie myliły się bardzo rzadko. Mecz odbywał się w maksymalnym słońcu, więc po niektórych wymianach panie łapały oddech, a Williams od stanu 3-0 w trzecim secie wyraźnie zwolniła i później zdołała wygrać jedynie jeden gem.

Keys M 6/2 6/7(10) 9/7 Mayr-Achleitner P – absolutnie największy roller-coaster dzisiejszego dnia. Amerykanka pewnie wygrała pierwszy set, ale szybko oddała inicjatywę w drugim (2-5), co dało Mayr piłkę setową przy stanie *5-3, której nie wykorzystała. To szybko się zemściło, Keys wyszła na zdecydowane prowadzenie w tie-breaku drugiego seta i wywalczyła cztery piłki meczowe (6-2). Niektórzy pewnie już wstawali z miejsc, żeby zmienić kort, kiedy po chwili zrobiło się 10-8 dla Austriaczki, która wyrównała stan meczu na 1-1, a po chwili przełamała na otwarcie trzeciego seta i zaczęła pewnie wygrywać swoje gemy. Keys zdołała odłamać dopiero przy stanie 3-4* i niedługo później miała szóstą piłkę meczową przy stanie 6-5*. Nie wykorzystała jej, a po kilku minutach Mayr przełamała i podawała na mecz. Na tym spotkanie się nie skończyło, bo Amerykanka szybko odłamała, wygrała łącznie trzy gemy z rzędu i cały mecz 6/2 6/7(10) 9/7. Jak stwierdziła po meczu, sama nie wie ile miała piłek meczowych, na pewno dużo, ale cieszy się, że w końcu wygrała. Zadowolony nie mógł być Łukasz Kubot, który dosyć długo czekał aż będzie mógł wejść na kort i musiał kilkakrotnie rozgrzewać się do gry.
Kumkhum L 6/2 1/6 6/4 Kvitova P – a to zdecydowanie największa niespodzianka dzisiejszego dnia. 20-letnie Tajka wyeliminowała rozstawioną z 6tką, Petrę Kvitovą. Na ten mecz akurat nie spoglądałem, ale patrząc na statystyki Petry, czyli 40 niewymuszonych błędów i utrzymanych zaledwie połowa własnych gemów serwisowych, dziś musiała być w tej formie, gdzie wszystko psuje. Sensacyjny wynik.

***

Belinda Bencic pokonała 27 lat starszą Kimiko Date-Krumm.

***

Nie trzeba było długo czekać na tzw. „rowerek”. Annika Beck nie oddała ani jednego gema Petrze Martić, 6/0 6/0.

***

Richard Gasquet z nowym sponsorem od ubrań – Le Coq Sportif. Producent chyba narzucił Francuzowi warunki, bo Richie dziś znów w czapce z daszkiem do tyłu, jak za dawnych lat. Bez czapki natomiast Tommy Haas, który również znalazł nowego sposora i nakrycie głowy chyba nie zostało przewidziane w kontrakcie.

***
Pozostając przy ubraniach, hitem był dziś strój Tomasa Berdycha. Czech wystąpił w rzadko widywanej na kortach koszulce...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz