> Przysięzny M
6/3 7/6(4) 7/5 Zeballos H
> Radwańska A 6/0 5/7 6/2 Putintseva J
> Radwańska A 6/0 5/7 6/2 Putintseva J
> Piter K 0/6 1/6 Halep S
> Seppi A 7/6(4) 6/3 5/7 5/7 7/5 Hewitt L - absolutnie mecz turnieju póki co. Genialne piłki, zwroty akcji, obroniona piłka meczowa, niesamowita wola walki Rusty'ego i Seppi, który w decydującym momencie zagrał kilka dobrych piłek więcej. Mecz, który mógł się równie dobrze skończyć po trzech setach, przeciągnął się w dramatyczny pięciosetowy maraton. Hewitt w pierwszych dwóch setach grał bardzo przeciętnie, co wykorzystał Seppi wygrywając pierwsze dwie partie 7/6 6/3, przełamując na początek trzeciego i wychodząc na prostą do zwycięstwa. Hewitt jednak szybko odłamał i zaczął łapać rytm, a przy 6-5 dopadł Włocha przełamując na 7-5. Identyczny przebieg miał set czwarty i piąty, gdzie Andreas zaczynał od przełamania aż w końcu Lleyton odrabiał stratę i wyrównywał. W ostatniej partii wydawało się, że jest po wszystkim, kiedy Rusty odłamał, wyszedł na prowadzenie 5-4* i wywalczył piłkę meczową. Włoch obronił ten ważny punkt asem i wygrał trzy kolejne gemy, kończąc cały mecz. Ponad cztery godziny gry rozstrzygnięte w ostatnich kilkunastu punktach, załamany Hewitt, który już pewnie widział siebie cieszącego się ze zwycięstwa - faworyt gospodarzy jednak poza turniejem.
> Kokkinakis T 7/6 0/6 7/6 6/2 Sijsling I - ogromny szacunek dla Thanasiego Kokkinakisa za to jak wywalczył zwycięstwo. Przy stanie 3-1 w 4tym secie zaczęły łapać go poważne skurcze, po jednym z drugich podań ugięły mu się kolana i stracił równowagę, ale próbował grać dalej. Strzelał ze wszystkich piłek, praktycznie na stojąco, byle tylko utrzymać jeszcze 3 własne gemy. Utrzymał dwa, ostatni nie był potrzebny, bo przy podaniu Sijslinga czterema uderzeniami z miejsca rozstrzygnął mecz na swoją korzyść. Duża w tym zasługa Holendra, który nie potrafił naruszyć ledwo chodzącego Australijczyka, ale wola walki i piłki jakie trafiał "The Kokk" godne podziwu. Druga australijska "dzika karta" po Nicku Kyrgiosie w drugiej rundzie!
> Simon G 6/7 6/4 3/6 6/3 16/14 Brands D - jeśli ktoś chce oglądać długą, dramatyczną pięciosetówkę, niech idzie na mecz Simona. Francuz w ostatnich latach wyjątkowo często gra maratony w Melbourne i nie inaczej było dzisiaj. Występ Gilou w dzisiejszym meczu był mocno niepewny po skręceniu kostki w pokazowym meczu na Kooyongu. Z kontuzją Simon zmagał się również rok temu podczas meczu z Monfilsem, gdzie padła między innymi wymiana z 72 odbiciami. Po łatwych dwóch setach dla Gillesa, odezwała się kontuzja kolan, uniemożliwiając normalne poruszanie się, a momentami tenisista ledwo trzymał się na nogach zagryzając zęby z bólu. Mecz dokończył, wygrał, 8/6 w piątym secie. Inaczej nie mogło być dzisiaj, 29-latek w sobotę podobno ledwo poruszał się o własnych siłach, a w niedzielę wciąż nie mógł normalnie chodzić - niektórzy pisali, że Simon jest bardzo dużym optymistą czekając do ostatniej chwili na ewentualne wycofanie. Dzisiaj jednak nie tylko pojawił się na korcie, ale rozegrał cały mecz, prawie pięciogodzinny maraton podczas którego obronił siedem piłek meczowych i ostatecznie wygrał 16/14 w piątym secie. Allez. Następna runda z Cilicem i można się chyba już szykować na kolejny pięciogodzinny mecz.
***
Dzisiejszy
dzień zaczął się od wycofania z turnieju Philippa Kohlschreibera. Niemiec nie
wyszedł na mecz z Aljazem Bedene, przez co szansę gry jako „locky loser” dostał
Stephane Robert. Mecz zaczął się z lekkim opóźnieniem, a Francuz szansy nie
zmarnował i rozbił Słoweńca 7/6 6/3 6/0.
***
Jedynie
sześć(!) punktów rozegrała Alize Cornet z Poloną Hercog. Słowenka po kończącym
forehandzie w drugim gemie wezwała lekarza, a po chwili poddała mecz. Od razu
pojawiły się głosy, że Polona wyszła jedynie po tzw. „startowe”, które jak
podał Simon Cambers wynosi 30.000 dolarów australijskich. Carole Bouchard
zasugerowała, że jeśli Hercog doznała kontuzji przed meczem i faktycznie wyszła
tylko po to, aby rozpocząć mecz, federacja powinna uregulować przepisy, żeby
wyeliminować takie zachowania. Podobne zdanie ma pewnie Claire Feuerstein, bo
to ona jest pierwsza na liście „lucky loserów”.
***
Upał dziś w
Melbourne straszny i niektórzy zawodnicy ciężko to znoszą. Spore problemy miała
Victoria Azarenka, John Isner czy Kiki Mladenović, która była blisko...
zwymiotowania na kort. Roger Federer po kilku gemach spytał czy da się coś
zrobić z niesamowicie nagrzanymi siedzeniami, na które inni tenisiści często
kładli ręczniki, aby móc usiąść, a Tsonga w pomeczowej wypowiedzi przyznał, że tak nagrzana
nawierzchnia chyba nadaje się już do smażenia jajek.
***
Podczas meczu z Benoit Paire, na kort upadł Frank Dancević, który przeszedł pod płot, by schować się w cieniu (1sze zdjęcie). Francuz trochę z niedowierzaniem patrzył, gdy Kanadyjczyk po tym, jak przed momentem był półprzytomny i krótkiej przerwie medycznej wrócił do gry. Do podobnej sytuacji doszło w meczu Nara - Peng, gdzie Chinka potrzebowała odpoczynku (2gie zdjęcie).
***
Kłopoty mają
nie tylko zawodnicy. Podczas meczu Gimeno-Travera z Raonicem zasłabł chłopak od
podawania piłek, a jako pierwszy z pomocą ruszył Hiszpan. Mecz po chwili został
wznowiony, a „ball boy’owi” nic się nie stało. Podawanie piłek to ostatnio
niebezpieczne zajęcie – podczas meczu Rika de Voesta w kwalifikacjach Sydney, „ball
boy” skręcił sobie kolano, a w Auckland John Isner ustrzelił podaniem (ponad
230km/h) dziewczynkę, która po tym jak Amerykanin podszedł przeprosić i zapytać
czy nic się nie stało, odpowiedziała: „To był naprawdę dobry serwis”.
***
Problem z
zapanowaniem nad Camilą Giorgi miała nasza Pani sędzia:
***
Trochę
tragicznych i rzadko spotykanych statystyk dla Marinko Matosevica i Pippo
Volandriego. Australijczyk właśnie zakończył swój 12ty występ w turnieju
Wielkiego Szlema i... jeszcze nigdy nie przeszedł pierwszej rundy – bilans 0W/12L
robi wrażenie, negatywne. Włoch natomiast musi dalej czekać na zwycięstwo w
meczu na betonie. Ostatnio wygrał... na początku 2008 roku, po czym zanotował
już 23 kolejne porażki.
***
Znakomity
doping był na korcie numer 2, gdzie Nishikori grał z Matosevicem. Mnóstwo
kibiców Japończyka, drugie tyle Australijczyków, kort wypełniony po brzegi i atmosfera
jak na Davis Cupie. Taką otoczkę powinny mieć wszystkie spotkania.
***
Bardzo fajnie
układa się drabinka dla Michała Przysiężnego. Po tym jak wycofał się Philipp
Kohlschreiber i skreczował John Isner, Polakowi otwiera się droga do czwartej
rundy (prawdopodobnie będzie tam Murray). Michał pojutrze zmierzy się z
Stephanem Robertem, a dalej będzie czekał Martin Klizan lub Blaz Rola. Wszyscy
zawodnicy niżej notowani od Michała, więc szansa na 4R, która dałaby
prawdopodobnie awans do czołowej 50tki w rankingu, bardzo duża.
***
Bernard Tomić "wybuczony" po decyzji o zejściu z kortu w meczu z Rafą Nadalem. Kibice w domu go szczególnym uznaniem najwidoczniej nie darzą podobnie jak swego czasu Lleytona Hewitta.
***
Fajerwerki na korcie w wykonaniu Gaela Monfilsa. Francuz rozegrał znakomite spotkanie z Ryanem Harrisonem - 43 winnery, 27 niewymuszone błędy i Amerykanin bez żadnej szansy na przełamanie. Kontynuuje bardzo dobrą grę z Dauszy, może jest nawet lepiej, bo wygląda jakby się czuł tutaj świetnie. Może w końcu w tym sezonie "La Monf" spełni oczekiwania kibiców?
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz