Dzisiaj już mecze trzeciej rundy, czyli
zdecydowanie mniej spotkań i trochę luźniej. Bardzo ciekawo było na kortach, mniej działo się poza nimi.
Wyniki, które
warto odnotować:
> Mayer F 7/5 6/2 6/2 Janowicz J – kolejny słaby mecz Jerzego. Kolejny, bo
spotkania z Dolgopolovem, Thompsonem jak i Andujarem (choć ten był najlepszy)
stały również na niskim poziomie. Wiadomo, że Jurek nie był w stanie normalnie
przepracować okresu przygotowawczego przez kontuzję i na australijskie tournee
ruszył z marszu, ale jeśli ktoś pisze, że to były dobre mecze Polaka to chyba nie
akceptuje jakiejkolwiek krytyki pod adresem Jerzego. W pomeczowym wywiadzie (via
Marek Furjan) nasz zawodnik mówił, że mocno odczuwał ciężkie warunki, które
panują w Melbourne, miał bóle głowy i mroczki przed oczami, a takich spotkań
nie da się grać bez odpowiedniego przygotowania do turnieju. Jak dla mnie,
Jurek spełnił plan minimum, czyli obronił punkty z zeszłego roku oraz
wykorzystał korzystną drabinkę (słabi przeciwnicy w pierwszych dwóch rundach) i
osiągnął chyba maksimum, jakie się dało osiągnąć w tej formie, bo Mayer był
dziś zbyt solidny. Liczby zazwyczaj nie kłamią, a Niemiec kończył pierwszy set
z 14 wygrywającymi piłkami i... bez niewymuszonego błędu. Statystyki z
kolejnych dwóch partii równie korzystne, ale je trzeba już traktować z
przymrużeniem oka, bo Jurek nie grał już na takim zaangażowaniu. Teraz czas na
Puchar Davisa.